Sztucznym izomerom trans mówimy: NIE!

Tłuszcze to jeden z trzech (obok węglowodanów i białek) makroskładników odżywczych, niezbędnych do sprawnego funkcjonowania naszego organizmu. Są świetnym łatwo dostępnym i skondensowanym źródłem energii, materiałem zapasowym oraz budulcowym (zwłaszcza błon komórkowych), źródłem i nośnikiem witamin rozpuszczalnych w tłuszczach (A,D,E i K); chronią narządy wewnętrzne przed urazami, a organizm przed nadmierną utratą ciepła.

Tłuszcze to szeroka grupa naturalnych związków organicznych. Możemy je podzielić na nasycone kwasy tłuszczowe, głównie pochodzenia zwierzęcego, (ale nie tylko – olej kokosowy oraz palmowy są również źródłem nasyconych kwasów tłuszczowych), jednonienasycone kwasy tłuszczowe (MUFA) oraz wielonienasycone kwasy tłuszczowe (PUFA).

Sztuczne izomery trans (TFA, tłuszcze trans) kojarzą nam się głównie z utwardzonymi w procesie uwodornienia olejami roślinnymi, czyli nienasyconymi kwasami tłuszczowymi. Najwięcej jest ich w margarynach, produktach cukierniczych oraz tłuszczach smażalniczych, czyli w fast foodach. O nich właśnie Walter Willet, ekspert w dziedzinie zdrowia i żywienia z Harvard Medical School pisał, że są największą katastrofą przetwórstwa spożywczego wszechczasów.

Sztuczne izomery trans stanowią istotne zagrożenie dla naszego zdrowia. Są odpowiedzialne za wzrost ryzyka chorób układu sercowo-naczyniowego, niektórych typów nowotworów oraz zwiększają ryzyko powstania zespołu metabolicznego, któremu zwykle towarzyszy nadwaga lub otyłość, insulinooporność oraz cukrzyca typu 2.

Sztuczne izomery trans, których udział w diecie jest niestety wciąż za wysoki, wpływają negatywnie na błony komórkowe. Nader szybko się w nie wbudowują, przez co powodują zmniejszenie ich elastyczności i płynności. Gorsza „kondycja” błon komórkowych zmniejsza aktywność receptorów i enzymów błonowych, co prowadzi do zaburzeń funkcji komórek. Liczne badania naukowe potwierdzają większą zachorowalność na nowotwory, zwłaszcza piersi, prostaty i okrężnicy u osób, których dieta obfituje w żywność wysoko przetworzoną, bogatą w sztuczne izomery trans.

Czy słusznie osobom z podwyższonym poziomem cholesterolu zaleca się spożywanie margaryny zamiast masła? Okazuje się, że zamiana masła na margarynę może wyrządzić więcej szkody niż przynieść pożytku, nawet u osób z nieprawidłowym profilem lipidowym. Wspomniana wcześniej gorsza „kondycja” błon komórkowych dotyczy przede wszystkim wewnętrznej warstwy naczyń krwionośnych, odpowiedzialnej za regulację ilości krwi i chroniącej przed ryzykiem powstania zakrzepicy. Kolejnym czynnikiem stymulującym powstawanie blaszki miażdżycowej w naczyniach jest fakt, iż w temperaturze ciała człowieka sztuczne izomery trans nie rozpuszczają się, zachowują konsystencję stałą, powodują krystalizowanie się cholesterolu, który w takiej postaci osadza się w tętnicach tworząc blaszkę miażdżycową.

Zarówno sztuczne izomery trans, zawarte przede wszystkim w margarynach i żywności wysoko przetworzonej, jak i nasycone kwasy tłuszczowe, zawarte w maśle i produktach zwierzęcych powodują wzrost poziomu cholesterolu całkowitego i tzw. złego cholesterolu LDL (lipoprotein o niskiej gęstości).

Dlaczego zatem spożywanie margaryny jest gorsze niż spożywanie masła? Ponieważ sztuczne izomery trans nie dość, że podnoszą poziom lipoprotein aterogennych, tych sprzyjających rozwojowi miażdżycy, to dodatkowo obniżają poziom tzw. dobrego cholesterolu HDL (lipoproteiny o wysokiej gęstości), której wysoki poziom zapobiega osadzaniu się blaszki miażdżycowej w tętnicach, a zatem zmniejsza ryzyko chorób sercowo-naczyniowych.

W przeciwieństwie do sztucznych izomerów trans nasycone kwasy podnoszą poziom nie tylko lipoprotein aterogennych, ale również lipoproteiny HDL, a zatem ich wpływ na powstawanie miażdżycy jest wyraźnie mniejszy niż sztucznych izomerów trans. Badania zawartości blaszki miażdżycowej wykazały obecność TFA, zwłaszcza kwasu elaidynowego, występującego w przemysłowo utwardzanych olejach roślinnych. Kwas elaidynowy powoduje większą sztywność i podatność na pękanie blaszki miażdżycowej, co niestety może doprowadzić do częściowej lub całkowitej niedrożności tętnicy, a w konsekwencji do zawału mięśnia sercowego.

W 1994 roku Duńska Rada Żywieniowa opublikowała raport dotyczący wpływu sztucznych izomerów trans zawartych w utwardzonych olejach roślinnych na zdrowie. Okazuje się, że spożywanie TFA niesie za sobą dziesięciokrotnie wyższe ryzyko chorób sercowo-naczyniowych niż spożywanie podobnych ilości nasyconych kwasów tłuszczowych.

Przeprowadzono wiele badań potwierdzających szkodliwy wpływ TFA na kondycję układu sercowo-naczyniowego. W jednym z nich wzięło udział 85 000 kobiet. Wynik badania był zatrważający. Wykazał, że regularne spożywanie utwardzanych tłuszczów roślinnych zwiększa ryzyko zawału serca aż o 66%. Chyba nie trzeba tego dodatkowo komentować…

Kwasy tłuszczowe trans mogą występować w postaci sztucznych izomerów trans, bądź naturalnych izomerów trans i nie należy ich utożsamiać. Naturalnym źródłem tłuszczów trans (kwas wakcenowy oraz CLA – skoniugowany kwas linolowy) są produkty mleczne i mięsne (cielęcina, jagnięcina, wołowina).

Powstają one w żwaczu zwierząt przeżuwających z udziałem enzymów bakteryjnych, bądź w gruczole mlekowym (z kwasu wakcenowego powstaje wspomniany wcześniej skoniugowany kwas linolowy CLA). Wykazują one szerokie działanie prozdrowotne. Stymulują układ odpornościowy, zapobiegają aterogenezie, wykazują silne działanie antynowotworowe, a nawet wspomagają odchudzanie! (CLA).

Aby jednak czerpać z wyżej wymienionych produktów to, co wspiera nasze zdrowie, trzeba pamiętać o zachowaniu umiaru. Nawet żywność zdrowa spożyta w nadmiarze może nam zaszkodzić. Warto poświęcić chwilę i zastanowić się, bądź podpytać specjalisty nie tylko o to, co powinniśmy na co dzień konsumować, ale także ile i w jakich proporcjach.

Posiłki powinny być zbilansowane pod kątem makroskładników (węglowodany, białka i tłuszcze) oraz mikroskładników (witaminy i składniki mineralne) odżywczych, a przy komponowaniu posiłków warto zadbać o ich różnorodność.

A zatem sztucznym izomerom trans mówimy „nie”, naturalnym izomerom trans mówimy „tak”, ale z umiarem 😊

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *