Choroby autoimmunizacyjne. Czym są? Jak sobie z nimi radzić?

Choroby autoimmunizacyjne (z autoagresji, autoimmunologiczne) atakują coraz częściej coraz młodsze osoby, częściej kobiety niż mężczyzn. To choroby, w których układ immunologiczny zamiast „wroga” w postaci bakterii, wirusów czy grzybów atakuje tkanki własnego organizmu.

Choroby autoimmunizacyjne mogą dotyczyć jednego lub wielu organów jednocześnie i prowadzić do chronicznych stanów zapalnych, a nawet trwałych uszkodzeń. Najczęściej występującymi chorobami z autoagresji są choroby tarczycy (Hashimoto, Gravesa-Basedova), cukrzyca, stwardnienie rozsiane (SM), reumatoidalne zapalenie stawów, nieswoiste zapalenia jelit (choroba Leśniowskiego-Crohna, wrzodziejące zapalenie jelita grubego), sarkoidoza, autoimmunologiczna niepłodność męska, a nawet nowotwory (chłoniaki, białaczki, ziarnice złośliwe).

Dieta może stanowić istotny czynnik zarówno w patogenezie, jak i leczeniu chorób autoimmunologicznych. W świetle najnowszych badań czynniki genetyczne podnoszą ryzyko zachorowania na choroby z autoagresji o około 25 %, a czynniki środowiskowe (w tym dieta) aż o 75 %. Geny nabijają broń palną, a czynniki środowiskowe naciskają spust!

Istotny wpływ na rozwój tego typu zaburzeń mogą mieć następujące czynniki żywieniowe:

* niedobory pokarmowe – musimy pamiętać, że żywność, którą obecnie spożywamy, pochodzi z masowej intensywnej produkcji i zawiera znacznie mniej składników odżywczych (zarówno witamin, jak składników mineralnych) niż dawniej;

* nierozpoznane alergie i nietolerancje pokarmowe – mogą dotyczyć samego produktu lub sztucznych dodatków w nim zawartych: środków konserwujących, barwników, wzmacniaczy smaku i zapachu;

* dysbioza jelitowa, czyli przerost patologicznej flory bakteryjnej (mikrobioty) zasiedlającej jelita nad tą dobroczynną, mająca ogromny wpływ na nasze zdrowie; główną przyczyną dysbiozy jest nadużywanie leków, zwłaszcza antybiotyków, ale także tzw. NLPZ-ów, czyli niesteroidowych leków przeciwzapalnych (popularne środki przeciwbólowe), długotrwały stres, nieprawidłowa dieta bogata w produkty wysoko przetworzone, a uboga w naturalne probiotyki (kiszonki, ukwaszone produkty mleczne bez dodatku cukru!) oraz prebiotyki (cebula, czosnek, banany, cykoria, topinambur, pomidory, czyli te produkty, które stwarzają dobry grunt do rozwoju „dobrej” mikrobioty), nadużywanie alkoholu, głodzenie, niedożywienie, kandydoza, nadmiar cukrów prostych;

* zespół nieszczelnego jelita, czyli zwiększona przepuszczalność błony śluzowej jelita, w wyniku której do krwiobiegu przenikają bakterie, wirusy, toksyny lub nie do końca strawione związki pokarmowe, których organizm nie rozpoznaje i dlatego aktywuje układ immunologiczny wywołując reakcję immunologiczną;

Terapia dietetyczna chorób autoimmunizacyjnych polega głównie na eliminacji produktów, które nam ewidentnie szkodzą. Rozpoznanie tych produktów bywa niestety trudne. Popularne testy w kierunku alergii i nietolerancji pokarmowych nie zawsze dają nam wiarygodny wynik, dlatego też wskazane jest przeprowadzenie prób eliminacyjnych i/lub prób prowokacyjnych.

Próby eliminacyjne polegają na wykluczeniu na jakiś czas z diety produktu, który podejrzewamy, że nam szkodzi, a następnie po ustąpieniu objawów ponownym jego wprowadzeniu.

Próby prowokacyjne natomiast polegają na wprowadzeniu diety całkowicie hipoalergicznej aż do momentu całkowitego ustąpienia objawów, a następnie wprowadzaniu pojedynczych produktów, które znalazły się na naszej „czarnej liście podejrzanych”. Próby prowokacyjne najczęściej wykonuje się w warunkach szpitalnych i trzeba się do nich odpowiednio przygotować.

Ową „czarną listę” najlepiej jest stworzyć na podstawie prowadzonego dzienniczka dietetycznego. W dzienniczku pacjent zapisuje potrawy (z ich dokładnym składem) i ewentualne niepożądane objawy. Na podstawie analizy dzienniczka typuje się pokarmy do badania w próbach prowokacyjnych.

Do głównych alergenów, które w pierwszej kolejności należy obserwować należą: gluten, białka mleka krowiego, jaja, owoce morza, ryby, orzechy (laskowe, włoskie, nerkowca, brazylijskie), orzeszki arachidowe, inaczej ziemne (są orzeszkami tylko z nazwy… faktycznie są to nasiona roślin strączkowych) oraz soja.

Nie tylko wyżej wymienione produkty mogą wywoływać dyskomfort i przyczyniać się do rozwoju stanu zapalnego. Czasem nawet te najmniej podejrzewane mogą okazać się winowajcami.

Jeśli czynniki genetyczne lub środowiskowe (w tym dietetyczne) dokonały już mniejszego bądź większego spustoszenia w naszym organizmie, tym bardziej należy zwrócić uwagę na to, co znajdzie się na naszym talerzu. Powinny być to produkty jak najmniej przetworzone (im krótsza lista składników na etykiecie produktu tym lepiej), urozmaicone, świeże, ze sprawdzonego źródła, o jak największym potencjale oksydacyjnym, aby jak najszybciej zdołały naprawić to, co „popsuły” inne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *